Mundurem nie zasłonisz emocji. Jak nie wypalić się w służbie mundurowej.

  1. Specyfika służby w formacjach mundurowych a narażenie na stres

Jako były funkcjonariusz Służby Celno-Skarbowej wiem, czym jest życie pod ciągłą presją. Wielogodzinne kontrole, dyżury pod telefonem, bycie dostępnym 24h/7dni, stres towarzyszący podejmowaniu szybkich decyzji i brak przestrzeni na emocje – to wszystko znam z autopsji. Przez lata obserwowałem, jak moi koledzy i funkcjonariusze z różnych formacji – policji, straży granicznej – mierzyli się z podobnym obciążeniem psychicznym i fizycznym.

Funkcjonariusze służb mundurowych pracują w warunkach ekstremalnego i długotrwałego stresu. Badania wskazują, że aż 60% z nich w Polsce doświadcza objawów przewlekłego stresu, a blisko 30% – epizodów depresyjnych lub lękowych. W 2022 roku średnia liczba dni zwolnienia lekarskiego przypadających na jednego policjanta przekraczała 22 dni rocznie. Aż 80% funkcjonariuszy pierwszej linii doświadcza wielokrotnych zdarzeń traumatycznych, a 4,7% spełnia kryteria zespołu stresu pourazowego (PTSD). Dodatkowo, 67% skarży się na przewlekłe bóle kręgosłupa i inne dolegliwości somatyczne związane z obciążeniami służby.

  1. Hierarchiczna struktura a utrwalanie schematów

Służby mundurowe opierają się na sztywnej hierarchii, dyscyplinie i lojalności. Choć są to zasady niezbędne do sprawnego działania, mogą też sprzyjać utrwalaniu niezdrowych schematów poznawczych opisanych i zbadanych przez Jeffreya Younga. Te wydają mi się najczęściej występujące/widoczne u funkcjonariuszy:

  • Nadmierne wymagania / Nadmierny krytycyzm – uczymy się, że w służbie nie ma miejsca na słabość, że za wszelką cenę należy spełniać bardzo wygórowane normy zachowań. Dominuje kultura siły/”twardości”. Błąd to zagrożenie, więc rośnie presja, by być perfekcyjnym. Wzrasta poczucie nacisku oraz braku możliwości „zwolnienia tempa”. Prowadzi to do zmniejszenia odczuwania przyjemności, trudności z relaksowaniem się i poczuciem spełnienia. Konsekwencją mogą być problemy ze zdrowiem, samooceną czy tworzeniem udanych związków. Pojawiają się także tendencje do złości, braku tolerancji, skłonność do wymierzania kar oraz braku cierpliwości oraz trudność do wybaczania popełnianych błędów, zarówno u siebie, jak i u innych.
  • Podporządkowanie – kultura formacji mundurowych wymaga pełnego posłuszeństwa wobec przełożonych. Często rezygnujemy z własnych przekonań i potrzeb. Ten schemat wymaga dostosowania swojego zachowania do życzeń i pomysłów innych ludzi (służby). Czasem nawet sami podejmujemy działanie, które wyprzedzają zwerbalizowanie tych życzeń czy pomysłów. Sami staramy się je odgadnąć lub wywnioskować. Pojawia się wówczas poczucie, że własne potrzeby, uczucia i pragnienia nie są ważne albo znaczące dla innych. Konsekwencją może być skumulowanie się gniewu, okazywane w zachowaniach pasywno-agresywnych, niekontrolowanych wybuchach agresji, ukrywanie uczuć poprzez „odgrywanie ról”. Pojawiają się dolegliwości psychosomatyczne. Łatwiej sięgamy po  narkotyki czy inne środki psychoaktywne.
  • Samopoświęcenie – rezygnujemy z życia prywatnego i zdrowia, bo „tak trzeba”, „taki jest etos”. Nadmiernie koncentrujemy się na zaspokajaniu potrzeb innych w codziennych sytuacjach, kosztem własnej gratyfikacji. To nie przymus, to chęć jak najszybszego odgadnięcia i zaspokojenia potrzeb innych w sposób dobrowolny i aktywny. Wynikiem tego schematu może być niechęć lub uraz do tych, o których się troszczymy.
  • Deprywacja emocjonalna – nie ma miejsca na wyrażenie emocji. „Twardy facet nie płacze”. To także przekonanie, że inni nie będą w stanie zaspokoić emocjonalnej potrzeby wsparcia. Stąd niechęć do dzielenia się z innymi ludźmi swoimi emocjami i przeżywanymi stanami w trudnych sytuacjach czy wreszcie sięgania po pomoc specjalistów. Brak zaufania i nieumiejętność nawiązywania bliższych relacji jeszcze bardzie potęguje występujący stres, wywołuje dolegliwości psychosomatyczne i „ułatwia” sięganie po używki i zachowania ryzykowne.
  • Uwikłanie emocjonalne / Nie w pełni rozwinięta JA– mundur nosimy nie tylko na służbie, ale i w domu – w głowie. Trudno się wyłączyć. Silna identyfikacja ze służbą osłabia poczucie własnej wartości i autonomii. Schemat ten przejawia się zwykle jako nadmierne zaangażowanie w pracę, kosztem swojej indywidualizacji i społecznego rozwoju. Mocne zaangażowanie funkcjonariuszy w wykonywanie swoich obowiązków prowadzi do powstania przekonania, że bez nich formacja nie będzie w stanie dobrze funkcjonować. W skrajnych przypadkach może to oznaczać brak poczucia, że jest się odrębną jednostką. Pojawiające się poczucie stłumienia przez innych może wywoływać uczucie pustki, braku ukierunkowania czy nieudolnego starania się.
  1. Nieadaptacyjne style radzenia sobie ze schematami

W terapii schematów wyróżnia się trzy główne strategie przetrwania schematów:

  • Uleganie schematowi – godzimy się na wszystko, nie odmawiamy, tłumimy frustrację. Traktujemy schemat jako prawdę o nas i podporządkowujemy się związanym z nim wzorcom zachowań.
  • Unikanie schematu – uciekamy w alkohol, leki, hazard, nadgodziny, przelotne znajomości, przypadkowy seks. Ma to nas chronić przed pojawieniem się schematu lub konfrontowaniem się z emocjami związanymi z tym schematem.
  • Nadmierna kompensacja – reagujemy agresją, kontrolą, dominacją, by zrekompensować ból. Ten styl cechuje się dużą pewnością siebie. Często formą kompensacji jest chęć całkowitego panowania nad sytuacją, np. obsesyjne dbanie o czystość, chorobliwa punktualność czy pracoholizm.

Według badań (Benedek & Fullerton, 2007), aż 40% funkcjonariuszy wykazuje objawy zaburzeń adaptacyjnych, a 20–30% podejmuje zachowania ryzykowne. W Polsce corocznie dochodzi do kilkudziesięciu samobójstw wśród funkcjonariuszy służb mundurowych.

  1. Wpływ nieadaptacyjnych strategii na zdrowie psychiczne i relacje

Nieuświadomione i nieprzepracowane schematy, połączone z chronicznym stresem i kulturą milczenia obecną i dominującą w służbach mundurowych, prowadzą do poważnych konsekwencji zdrowotnych:

  • objawy PTSD, depresji, bezsenności,
  • uzależnienia: według danych z Komendy Głównej Policji z 2019 roku, aż 20% funkcjonariuszy zgłaszało problem z alkoholem,
  • bóle kręgosłupa, nadciśnienie, problemy trawienne i inne objawy psychosomatyczne,
  • rozpad relacji – ponad połowa funkcjonariuszy ma za sobą rozwód lub trwały kryzys rodzinny,
  • osamotnienie, apatia, utrata sensu służby,
  • zwiększona liczba zwolnień lekarskich, wypalenie zawodowe i wybuchy agresji.

Brak wsparcia i odpowiedniej reakcji ze strony instytucji pogłębia te problemy. Zamiast prewencji, często stosuje się jedynie dyscyplinowanie. Tymczasem każda niezaopiekowana emocja ma swój koszt – ludzki i ekonomiczny.

  1. Opór przed samorozwojem i kultura męskiej siły wśród funkcjonariuszy

Znam dobrze tę mentalność – sam w niej byłem. W służbie nie wypada mówić o emocjach. Pracę z ciałem, oddechem, emocjami traktuje się jako coś „z innego świata”. Rozmowa z psychologiem, psychoterapeutą czy coachem odbierana jest jako oznaka nieradzenia sobie i od razu uruchamia lawinę podejrzeń i wątpliwości co do przydatności do służby. Paradoksalnie więc, lepiej nie szukać wsparcia, chować się za maską twardziela, wybuchać złością i agresją, odreagowywać na bliskich, nadużywać alkoholu (oczywiście w ukryciu) brać zwolnienia lekarskie, obstawiać zakłady bukmacherskie, a mimo to uchodzić za „normalnego”, niż sięgnąć po narzędzia lub fachową poradę, by stawić czoła i poprawić sobie życie.

Nie pomaga też otoczenie. W oczach społeczeństwa funkcjonariusz to często nie człowiek, lecz cyborg – bez emocji, bez prawa do słabości. To postrzeganie – obecne w mediach, wśród przyjaciół i kolegów spoza służby, a często także członków rodziny – prowadzi do dehumanizacji. Odbiera się nam prawo do bycia ludźmi, do przeżywania, do szukania pomocy i wsparcia.

Wszystko to sprawia, że wielu funkcjonariuszy zamyka się w sobie. Boi się skorzystać z pomocy, bo „co powiedzą inni?”, „czy nie stracę zaufania przełożonych?”. Opór wobec rozwoju to zrozumiały mechanizm obronny. Ale dzisiaj wiem, że można inaczej – bez utraty autorytetu czy siły. Wręcz przeciwnie: to odwaga, nie słabość.

  1. Kontakt z ciałem i emocjami przez DMT jako propozycja zdrowego radzenia sobie

DMT (Dance Movement Therapy) – Terapia Tańcem i Ruchem – to konkretna i sprawdzona metoda, która łączy psychoterapię z odkrywaniem ciała. W przeciwieństwie do klasycznej rozmowy w gabinecie, tu ciało staje się głównym kanałem komunikacji. Uczestnik poprzez ruch, gest, postawę, a także rytm i przestrzeń, odkrywa i wyraża swoje stany emocjonalne. DMT wykorzystuje elementy improwizacji ruchowej, ćwiczeń oddechowych, uważności oraz pracy z napięciem mięśniowym i gestami symbolicznymi. Nie trzeba „umieć tańczyć” – wystarczy być gotowym do kontaktu z własnym ciałem i uczuciami.

Dzięki DMT można:

  • zauważyć napięcia w ciele i ich związek z przeżyciami,
  • wyrazić to, co trudne – bez słów, przez ruch,
  • odzyskać kontakt ze sobą i nauczyć się stawiać granice,
  • ćwiczyć uważność, wyciszenie i oddech,
  • poczuć się bezpiecznie w grupie i w sobie.

Każdy warsztat opiera się na zasadzie poufności – to, co wydarza się na sali, zostaje między uczestnikami. Nie ma oceniania – ani siebie, ani innych. Każdy ma prawo pracować we własnym tempie i w takim zakresie, jaki czuje za bezpieczny. Dobrowolność udziału w ćwiczeniach to podstawa – nie ma tu przymusu, jest wybór i szacunek.

Prowadzę warsztaty oparte na DMT i praktykach pracy z ciałem. Łączę doświadczenie służbowe z wieloletnią praktyką trenerską i coachingową. Uczestnicy często mówią: „To pierwszy raz, kiedy pozwoliłem sobie poczuć”.

  1. Efekty i korzyści DMT w kontekście służb mundurowych

Korzyści dla funkcjonariuszy:

  • mniej napięcia, agresji i bólu,
  • poprawa snu i regeneracji,
  • lepsza odporność psychiczna,
  • większy spokój i świadomość emocji,
  • poprawa relacji w pracy i w domu,
  • realna równowaga między życiem prywatnym a służbą.

Korzyści dla instytucji:

  • mniej L4 i kosztownych absencji,
  • mniejsze ryzyko wypalenia, wypadków i nadużyć,
  • większe zaangażowanie i morale,
  • poprawa komunikacji w zespołach,
  • oszczędności finansowe dzięki prewencji,
  • pozytywny wizerunek instytucji dbającej o ludzi.

Podsumowanie

Pod mundurem kryje się człowiek – z emocjami, potrzebami, ciałem. Jeśli nie damy im przestrzeni, one się upomną – przez ból, wypalenie, samotność. Praca z ciałem i emocjami – jak DMT – to nie moda, to konieczność. Znam to z obu stron: byłem po jednej i drugiej stronie. I wiem, że można służyć z siłą, ale bez zbroi emocjonalnej.

Więcej o mnie i warsztatach, które prowadzę: https://zalapbalans.pl/warsztaty-i-szkolenia/

Picture of Wojciech Rajmund Brania

Wojciech Rajmund Brania

Nazywam się Wojciech Rajmund Brania. Pracuję z osobami w rolach odpowiedzialnych – liderami, przedsiębiorcami, funkcjonariuszami i specjalistami – które nie mają problemu z działaniem, ale z regulacją napięcia i kontaktem ze sobą.

To nie jest praca nad kolejnymi narzędziami ani „rozwojem”. To powrót do czucia, regulacji i zdolności zatrzymania się – zanim napięcie zacznie rządzić decyzjami, relacjami i życiem.

Jeśli ten temat jest Ci bliski, możesz sprawdzić, jak pracuję w formie warsztatów, pracy indywidualnej lub szkoleń.